| Warszawa : Świat Książki, 2012.
Króla Leopolda II niespecjalnie obchodziła ani Belgia, jego ojczyzna, ani Belgowie, jego poddani. Mówił o nich protekcjonalnie: "mały kraj, mali ludzie". Gorączkowo jednak poszukiwał kolonii, w obawie, że inne europejskie potęgi zgarną wszystko dla siebie. Ostatecznie znalazł takie miejsce: Kongo. Leopold zaprowadził tam rządy niewyobrażalnego terroru, które doprowadziły do śmierci niemal 8 milionów rdzennych mieszkańców. Książka Hochschilda to niezwykły reportaż historyczny o ludzkiej chciwości i okrucieństwie, a także o tym jak jeden człowiek - Edmund Dene Morel - postanowił przeciwstawić się złu, wszczynając ogólnoświatową kampanię przeciwko zbrodniczej działalności belgijskiego króla. Wsparli ją m.in. Mark Twain i Anatole France, a wydarzenia w Kongu stały się kanwą „Jądra ciemności" Josepha Conrada [nota wydawcy]. "Adam Hochschild zabiera nas w podróż do "jądra ciemności", krainy makabry, żądzy, pychy i gwałtu. Nie jest to opowieść o Kongu, ale ludzkiej naturze i kryjącym się w niej złu, które w sprzyjających dla niego okolicznościach ujawnia się i bierze nad nią górę." Wojciech Jagielski "Skala ludobójstwa w Kongo – powiada Adam Hochschild - daje się porównać z Holocaustem. Dlaczego więc nie uwzględniamy tej zbrodni w wyliczankach okropieństw XX wieku? Ta książka to m.in. opowieść o zrywaniu łusek ślepoty, pokonywaniu głęboko zakorzenionego rasizmu i myślenia kolonialnego. Nie pokrzepiajmy się jednak zanadto: jeszcze różne Konga - mniejsze i większe, przeszłe i dzisiejsze - mamy do odkrycia. Ta książka nam w tym pomoże." Artur Domosławski "Duch króla Leopolda" o mrocznym epizodzie europejskiego kolonializmu – recenzja Książka dostępna w czytelniach |
|
Warszawa : Fundacja Zeszytów Literackich, 2011. „Rosja. Mój stosunek do niej jest poważny, ale polski zajad we mnie siedzi i daje o sobie znać od czasu do czasu, ku mojemu niezadowoleniu”.”Byłem w Rosji i gdy komunista roztacza przede mną swoją żelazną logikę wzruszam ramionami, bo bardziej wierzę swoim oczom niż jego racjom”.
„Polska i Rosja podążały różnymi drogami. Ale jest też coś wspólnego: i wy, i my stoimy wobec Europy Zachodniej, jesteśmy sobie bliscy, a Europa Zachodnia to coś innego. To oczywiście paradoksalne, bo Polska, rzec można, patrząc z waszej strony, jest krajem zachodnim, ale patrząc z Zachodu, Polska wraz z Rosją to Europa Wschodnia”.
”Brodski swoimi wierszami zbudował most do poezji swoich poprzedników, Mandelsztama, Achmatowej i Cwietajewej, ponad dziesięcioleciami nijaczonej rosyjskiej mowy. Nie był poetą politycznym, bo nie chciał wdawać się w polemiki z mało tego godnym przeciwnikiem. Zamiast tego uprawiał poezję jako szczególny rodzaj działania, niepodlegającego doraźnym miarom czasu. [...] Pomyśleć, ile musiał zostawić na boku, a co dla innych było całą istotą XX wieku: marksizm-leninizm, sowietyzm, nacjonalizm, nietzscheanizm, freudyzm, surrealizm, tudzież parę tuzinów innych –izmów”.
Czesław Miłosz
Wypowiedzi Czesława Miłosza o Rosji zostały po raz pierwszy zebrane w dwutomowej, osobnej publikacji [...]. Niniejszy tom II obejmuje uwagi Miłosza z lat 1936–2004 na temat Rosji XX wieku, właściwej jej polityki, mentalności i literatury. Z łatwością moglibyśmy ułożyć także tom III, gdyż jego pisarstwo o Rosji obejmuje tysiące stron i całe jego twórcze życie. Jak sam powiedział kiedyś o Jerzym Giedroyciu: „Budowanie mostów pomiędzy Polską i tą «inną» Rosją to ważny powód tytanicznych wysiłków wydawniczych” [nota wydawcy].
Książka dostępna w czytelniach
|
|
|
Warszawa : Świat Książki, 2011. Najnowsza powieść jednego z najgłośniejszych polskich pisarzy. Pierwszy kryminał w jego dorobku. Inteligenta i dowcipna gra z konwencją. Michał, trzydziestosześcioletni literat wyrusza na nieco niekonwencjonalne wakacje. Późną jesienią wyjeżdża nad lodowate polskie morze, by na zaproszenie mało znanego sobie mężczyzny zamieszkać w zagubionym w lasach domku. Gospodarz otacza się aurą tajemnicy. Zaciekawiony pisarz rozpoczyna amatorskie śledztwo. Wpada na trop zaginięcia przed laty lokalnej piękności. Wszystkie ślady prowadzą do starego rządowego ośrodka wypoczynkowego, który rozkwitał w czasach Peereleu. Bohater nie spodziewa się, że leśniczówka kryje równie mroczną tajemnicę, a jego śledztwo i zarazem próba pisania kryminału rozpęta groźne namiętności. Świetna, doskonale skonstruowana, niesłychanie wciągająca a jednocześnie zabawna, autoironiczna powieść akcji pióra jednego z najciekawszych współczesnych polskich pisarzy [nota wydawcy]. Justyna Radomińska „Drwalu, czy ci nie żal...?” - recenzja Justyna Sobolewska „Zapach Międzyzdrojów” - recenzja książki Michała Witkowskiego "Drwal" Gabriel Augustyn „Lujozdroje” - recenzja powieści "Drwal" Michała Witkowskiego Michał Witkowski: „Drwal". Nie-recenzja Piotr Kępiński"Drwal". W poszukiwaniu utraconego luja Dorota Jędrzejewska „Neurotyczny pisarz na tropie” Książka dostępna w czytelniach |
|
Warszawa : Świat Książki, 2012. Wydanie 3. Głośna powieść, uhonorowana Nagrodą Literacką NIKE 2001. Studium nałogu i walki z uzależnieniem oraz opis uczuć alkoholika dogłębnie przybliżający czytelnikowi rzeczywistość pijackiego świata. Szpitalny oddział samobójców-deliryków kojarzy się tylko z więzieniem. Każdy z przebywających tam ma swoje podłe życie poza psychiatrykiem i marzy o wyjściu z niego. Główny bohater-narrator, jest pisarzem i realizuje się poprzez spisywanie niebanalnych „historii życia” swoich towarzyszy. A że epizody życia codziennego przeplatają się z pijackimi halucynacjami, Czytelnik raz po raz traci kontrolę nad fabułą powieści niczym po jednym głębszym. Lektura, która wciąga niczym nałóg głównego bohatera! [nota wydawcy]. „I wchodziłem do gospody ‑ «Pod Mocnym Aniołem», i w celu uporządkowania doznań wypijałem cztery pięćdziesiątki. Potem w pobliskim sklepie kupowałem butelkę wódki i stawiałem czoło rozgardiaszowi przedmiotów. Nieładowi nieustannie wzbierającemu w opuszczonym przez moje żony mieszkaniu nie byłem bowiem w stanie sprostać na trzeźwo, choć czyniłem to wytrwale, mam bowiem usposobienie skrajnie pedantyczne”. [fragment] Książka dostępna w czytelniach |
|
Warszawa : Prószyński i S-ka, 2011. W grudniu 1893 roku londyńscy miłośnicy Sherlocka Holmesa z niecierpliwością otworzyli egzemplarze magazynu „Stand”, oczekując kolejnej przygody detektywa. Ale stała się rzecz straszna – twórca Holmesa, Arthur Conan Doyle, zabił ich bohatera! „Świetnie napisana książka, lektura obowiązkowa... Ten wciągający, pełen napięcia i szybkiego tempa debiut powieściowy jest zarazem wysoce oryginalny i pełen szacunku dla własnych źródeł literackich. Trudno jest znaleźć nowe podejście do Sherlocka Holmesa, jednak Graham Moore zrobił to znakomicie”. Matthew Pearl, autor „Klubu Dantego” „Graham Moore nie tylko uległ złudzeniu, że Holmes istnieje. Wręcz wpadł w holmesowską studnię. A za nim wpadnie tam wielu czytelników. Dzięki przebiegłej samoświadomości, sprawiającej, że „Sherlockista“ jest książką inteligentną i żywą, można się bawić jej śmieszną afektacją i zarazem dać się jej uwieść”. „The New York Times” „Dla wielbicieli zagadek kryminalnych ta książka to przyjemność. Dla wielbicieli Sherlocka Holmesa jest czymś nieodzownym”. „Huffington Post” Graham Moore ma 28 lat i jest absolwentem uniwersytetu Columbia, gdzie ukończył historię religii. Obecnie mieszka w Los Angeles. "Sherlockista" to jego debiut powieściowy. Prowadzi poświęconego książce bloga: www.thesherlockian.com Książka dostępna w czytelniach |
|
Brzezia Łąka : Wydawnictwo "Poligraf", 2012. Tam gdzie diabeł mówi „buenas noches” opisuje podróż autorki do Salwadoru w 1994 roku, do rodzinnej wioski jej męża Felipe. Zapewniona przez Felipe, że Salwador jest nie tylko pięknym, pełnym zabytków, ale także ucywilizowanym krajem, pakuje w walizki wyjściowe stroje dla siebie i dziecka. Ale już na lotnisku w San Salvador coś jest nie tak... „O co chodzi?”, zawołałam, czując gwałtowne bicie serca. „Nie martw się, chodzi o jakieś formalności, nie mają cię na liście”, powiedział niedbale Felipe. „Musimy czekać”. „Na jakiej liście?”, nie zrozumiałam. Nikt mi na lotnisku nie wspominał o żadnych listach, przecież nie przyleciałam tutaj z wycieczką! Z przetłumaczonych mi przez Felipe słów sierżanta Garcii, zrozumiałam, że jestem pierwszą „powojenną” polską turystką, która bezinteresownie, w celach wyłącznie rekreacyjnych, pragnie odwiedzić ten kraj. „Owszem – kontynuował sierżant – Polacy przybywają do Salwadoru z oficjalnymi wizytami rządowymi, religijnymi albo w interesach. Ale turyści? Nie, przecież to tak daleko. Zresztą, tutaj nie ma co zwiedzać!” [nota wydawcy]. Książka dostępna w czytelniach |