Godziny otwarcia

pon.-pt.: 9:00-21:00

sob.: 9:00-17:00

nd.: 9:00-14:00

Więcej...

Cezary Harasimowicz, Uśmiech, ilustr. Joanna Rusinek, Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2017.

Usmiech. okładkaDziewczynka na okładce doskonale ilustruje pełny tytuł książki: Niezwykle przygody Tekli, która obraziła się na… uśmiech. Chmurne czoło przykrywa grzywka, spod niej spoglądają duże czarne oczy, usta zaciskają się w krótką, wąską kreskę, ręce krzyżują na piersiach. Tekla jest naburmuszona, zła na cały świat, bo wszystko jest beznadziejne: jej imię, szkoła, płatki owsiane i uśmiech Pani z Bilbordu, która reklamuje pastę do zębów, a najbardziej beznadziejne jest to, że mama Tekli wpadła pod samochód. Uśmiech dziewczynki poleciał razem z nią do nieba, pozostały smutek, bunt i tęsknota – wszystkie emocje towarzyszące żałobie.

Na ostatniej ilustracji w książce też widzimy Teklę, tylko nieco odmienioną: ta sama grzywka, wielkie oczy i ręce skrzyżowane na piersiach, ale krótka, wąska kreska jakby trochę się wydłużyła, a jej końce wygięły do góry. Co się stało, że na twarzy Tekli pojawił się nieśmiały uśmiech? Sprawiła to Pani reklamująca pastę do zębów, która uciekła z bilbordu i zjawiła w domu dziewczynki. Poznała historię Tekli i już nie mogła się uśmiechać. Zanim jednak Tekla przestanie obrażać się na uśmiech, wraz z Panią z Bilbordu przeżyje obiecane w tytule „niezwykłe przygody”. Obie, szukając bezpiecznego schronienia – Panią z Reklamy ściga detektyw Pomidor – przemierzą Warszawę i zawędrują na wieś.

Akcja Uśmiechu toczy się wartko, prawie jak w filmie sensacyjnym: są ucieczka i pościg, i nawet rewolwer gotowy do strzału, z piskiem opon jeżdżą samochody, wyją policyjne syreny, a czarne charaktery kończą z kajdankami na rękach. Ale – by pozostać przy terminologii filmowej, wszak autor ma z kinem wiele wspólnego – są też w Uśmiechu elementy filmu społecznego, bo dzięki prawdziwemu i czarodziejskiemu przenoszeniu się akcji poznajemy ciemne strony stolicy: pijaczków raczących się jabolem, bezdomnego żebraka grzebiącego w śmietniku, mieszkańców noclegowni i bezwzględnych pracowników agencji reklamowej.

Tekla jest jedynym znaczącym dziecięcym bohaterem książki. Wprawdzie gdzieś w tle pojawiają się jej szkolni koledzy, ale nie odgrywają większej roli. Dziewczynce towarzyszą dorośli, w dodatku – podobnie jak ona – obarczeni kłopotami. Bolączką niemal wszystkich jest samotność. Cierpi na nią Pani z Bilbordu, bo chociaż może pochwalić się zdjęciami z gwiazdami sportu i estrady, nie ma prawdziwego przyjaciela. Jedyna bliska jej osoba – pozostawiona na wsi matka – jest równie samotna jak ona. Nikogo nie ma Czarli, niegdyś najlepszy komik w kraju, dziś mieszkaniec noclegowni dla bezdomnych. Samotna jest starsza aspirant Róża Grom, która śpi z misiem, bo nie ma męża ani narzeczonego. O poznaniu kogoś bliskiego marzy detektyw Pomidor, który „Nie miał do kogo się przytulić i powiedzieć: «Kocham cię» albo «Fajnie być z tobą». Samotna jest czterokrotna rozwódka pani Pacuła, prezes agencji reklamowej, ale ona nie marzy, tylko wykorzystuje swoje stanowisko wobec prawnika Adasia: pakuje mu się na kolana, zmusza do pocałunku w wyszminkowany dziubek i pogilgania jej po pleckach (odważne sceny – prawie jak z filmu „nie dla dzieci”). W smutku po stracie żony pogrążony jest ojciec Tekli.

Rzadko zdarza się, by autorzy książek dla najmłodszych tak dużo uwagi poświęcili problemom dorosłych bohaterów. Zazwyczaj dorosły wspiera nieszczęśliwe dziecko, nie ma prawa do własnych słabości. Tu jest inaczej, to dziecko pomaga dorosłej, zagubionej kobiecie. Ta pomoc okazuje się zbawienna dla obu, a także dla innych (pozytywnych) bohaterów uwikłanych w sprawę.

Lekarstwem na ból po odejściu bliskiej osoby mogą okazać się inni ludzie, trzeba tylko ich dostrzec, tak jak zrobiła to Tekla. Wędrówka z Panią z Bilbordu pozwala dziewczynce odnaleźć utracony uśmiech, pogodzić się ze stratą matki. Smutek – ciekawie przedstawiony jako nocna mara – długo starał się zawładnąć jej życiem, ale w końcu dał za wygraną.

AB