Godziny otwarcia

pon.-pt.: 12:00-20:00
sob.: nieczynne
nd.: nieczynne

W okresie wakacyjnym funkcjonuje wyłącznie Czytelnia im. St. Kierbedziów..

 


Co mają wspólnego komórka i wiewiórka? Co łączy jelita i kopyta?...Proste! To, że się rymują.

W ogrodzie otaczającym Bibliotekę im. Haliny Rudnickiej (Oddział Muzeum Książki Dziecięcej) powstała 20 czerwca (a więc w przeddzień wakacji) nieco tajemnicza i, jak się okazało, bardzo ciekawa, „Galeria Rymów”.

20180620 1046391Na drzewach i krzewach, a także na trzepaku i lekko odrapanych drzwiach ogrodowego składziku, zawisły (na cieniutkich, równo przyciętych sznureczkach), rozmaite obiekty: książki, fotografie, piktogramy i różne (niekiedy dość malownicze) przedmioty. Na wszystkich umieszczono tajemnicze kolorowe kółka… Wkrótce pojawili się „tropiciele rymów”. Było ich sporo (siedemdziesiątka dzieci – z przedszkola, kilku szkół oraz kilkoro dzieci „z ulicy”…). Ich zadanie polegało na odnalezieniu pasujących do siebie par obiektów (w tym wypadku takich, których nazwy się rymują). Nie zawsze było łatwo. Czasem należało nieźle połamać sobie głowę (najstarsi tropiciele mieli osiem lat…), by domyślić się, dlaczego zwisającą z jabłonki główkę sałaty i fotografię, przedstawiającą obszerny, elegancko urządzony pokój oznaczono kółkami w tym samym kolorze (w końcu – najlepsi tropiciele rymów i … synonimów – ze zwycięskimi minami oznajmiali, że chodzi o „sałatę” i „komnatę”!). Nie było konkursu ani wyścigów. Rymy tropiono w skupieniu, choć często w podskokach (co się wcale nie wyklucza).Wytropiony rym zgłaszano pani Dorocie lub pani Magdzie, które rozdawały kredki, flamastry i kredy oraz wskazywały dzielnym tropicielom teren ich dalszej działalności twórczej. Po wytropieniu rymów (a należało znaleźć 23 pary obiektów!) można było rysować i malować nie tylko na kartkach, ale także na cegłach (spod składziku), na chodniku i na ogrodowym murze.

Swoją przestrzeń do spokojniejszej pracy, oddzieloną od Galerii Rymów pasem zieleni, miała w czasie literackiego pikniku pisarka oraz nauczycielka-polonistka – pani Beata Wróblewska, która przyjechała do Biblioteki w Ogrodzie z Podkowy Leśnej, a więc z Miasta-Ogrodu… (bywała w Bibliotece w Ogrodzie już kilkakrotnie). Poprowadziła tam (na trawie) „warsztaty wierszykowania”. Kolejne grupki dzieci, pod uważnym okiem pisarki, pilnie liczyły sylaby i przerzucały się rymami, tworząc do spółki z profesjonalistką krótkie wierszyki.

Spragnieni mogli się napić soku jabłkowego (zafundowanego przez jedną z mam, czytelniczkę Biblioteki w Ogrodzie, panią Ewę Dzienio-Stefańczyk) i poczęstować się piknikowymi łakociami. Były też tradycyjne skoki, w których brały udział dzieci i … wąż ogrodowy (na wszelki wypadek zamknięto dopływ wody, co, być może, było błędem, bo panował upał…).

Dzieci z II klasy ze SP nr 4 z Oddziałami Integracyjnymi, które odwiedziły bibliotekę po raz pierwszy, zwiedziły też cały budynek, wydając przy tym okrzyki zachwytu i pomruki zdziwienia („ile tu książek!!”). Oczywiście największe wrażenie zrobił historyczny Gabinet Pisarki – Haliny Rudnickiej z meblami na lwich nóżkach i z marmurowym kałamarzem rozpartym na olbrzymim biurku (też na lwich nóżkach!).

Padały (bardzo licznie!) pytania: „czy jeszcze tu przyjdziemy???”

No jasne. Biblioteka w Ogrodzie czeka na nowych czytelników.

Hanna Diduszko

Gadające, kolorowe skarpetki, które wspinają się na stare biurko Pisarki (zamienione tymczasowo w scenę) i próbują powiedzieć o tym, co dla nich ważne – to tylko jeden z elementów spotkania autorskiego, które odbyło się 6.06. (w środę) w Bibliotece im. Haliny Rudnickiej.

20180606 133530Gościem Biblioteki w Ogrodzie była tym razem Justyna Bednarek – autorka niesłychanie ciekawych, zabawnych, a przy tym mądrych i pięknie zilustrowanych książek dla dzieci. Na okrągłym stole, w historycznym Gabinecie Pisarki, dawnej właścicielki willi, w której mieści się obecnie biblioteka jej imienia, znalazły się, między innymi, takie książki Justyny Bednarek, jak: „Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek”, „Nowe przygody skarpetek”, „Pięć sprytnych kun”, „Pan Kardan i przygoda z vetustasem” oraz – jeszcze ciepła nowość – urocza „Babcocha”.

Okazało się, że dzieci doskonale znają opowieści o skarpetkach i ich przygodach, było więc ciekawie zobaczyć „na żywo” autorkę ulubionych książek!

Pisarka opowiedziała przedszkolakom z przedszkola „Baby Room” i „Dotti Pelotti” o warsztacie twórcy, uzmysłowiła im, ile osób jest zaangażowanych w proces tworzenia książki, wreszcie zaprosiła do wykonania własnej kukiełki-skarpetki i przemyślenia tekstu, który taka osobista kukiełka-skarpetka mogłaby wypowiedzieć ze sceny. Dzieci ochoczo zabrały się do robienia kukiełek (przydały się „ekologiczne” pomoce wykorzystywane również w czasie stałych zajęć plastycznych, odbywających się w bibliotece). Potem można było wystąpić na scenie. Stało się nią piękne biurko Haliny Rudnickiej, okryte – na czas występów – „teatralną” materią…

Była okazja do uzyskania autografu. Pani Justyna Bednarek otrzymała (prócz bukietu kwiatów z bibliotecznego ogródka) specjalnie na tę okazję przygotowany dyplom od dzieci. Był to, rzecz jasna, dyplom skarpetkowy! Nie mogło być inaczej.

 

Hanna Diduszko

20180510 184430Okazało się, że znalazło się więcej „tych osób” niż „dwie na tysiąc”… Biblioteka im. Haliny Rudnickiej w czwartkowy wieczór (10 maja) pękała w szwach (dobrze, że pan strażak tego nie widział; na wszelki wypadek melduję, że gaśnica była w pogotowiu a krata do wyjścia awaryjnego – otwarta!).

Ewa Krasnodębska-Zakrzewska, Wielka Dama polskiej sceny i filmu (urodzona w roku 1925, w grudniu 2008 roku otrzymała srebrny medal „Zasłużony dla Kultury Gloria Artis”), pokazała swoją mało znaną twarz – twarz poetki.

Jej wiersze, z wydanego w roku 2017 tomiku „Próba” oraz kilka utworów zupełnie nowych, napisanych parę tygodni temu, wywołały bardzo żywe reakcje. Zebrani słuchali jak zahipnotyzowani. Rozlegały się spontaniczne brawa i westchnienia… Nic dziwnego. To poezja mierząca się z czasem, przemijaniem, kondycją człowieka, a także emocjami i myślami starego człowieka (tak często spychanymi na margines i trywializowanymi). Poetka w oszczędnej formie, zachowując dystans, operując czasem humorem a czasem chwytającą za gardło metaforą, powiedziała publiczności sporo ważnych rzeczy, dała do myślenia, poruszyła i wzruszyła zarazem…

Było również trochę wspomnień… Krótka opowieść o „okresie wrocławskim”, gdy Ewa Krasnodębska grała Rozalindę w Szekspirowskim „Jak wam się podoba”, w reżyserii legendy polskiej sceny – Edmunda Wiercińskiego. Była garść wspomnień paryskich, gdy aktorka zmieniła się w dziennikarkę, pisząc felietony i artykuły do polskich gazet oraz przeprowadzając wywiady (emitowane w polskiej telewizji w słynnym magazynie kulturalnym „Pegaz”) z najwybitniejszymi przedstawicielami ówczesnej francuskiej (i nie tylko) kultury i sztuki. Posypało się sporo anegdot…

Jednakże bohaterem wieczoru pozostała poezja. Ewa Krasnodębska-Zakrzewska zaprezentowała zebranym wybrane przez siebie wiersze poetek-kobiet. Był to wybór głęboko przemyślany; pojawiły się wiersze o wymowie egzystencjalnej. „Czytanie poetek” rozpoczęło się od utworów amerykańskiej poetki Emily Dickinson, „pustelnicy z Amherst”, wyprzedzającej swój czas zarówno formalnie jak i intelektualnie, jednej z najwybitniejszych i zarazem najbardziej zagadkowych postaci w literaturze światowej, poprzez wiersze zapomnianej dziś nieco (choć jeszcze kilkanaście lat temu wielce popularnej, choć – zawsze –niedocenionej i często traktowanej powierzchownie) Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, poprzez znakomitą, odkrywczo traktującą język poetkę (wrocławiankę) – Urszulę Kozioł, skończywszy na polskiej Noblistce – Wisławie Szymborskiej. Ostatni przeczytany wiersz nosił tytuł „Nad Styksem”…

Interpretacje poezji mogą być rozmaite. Tego wieczoru były one doskonałe – perfekcyjne pod względem warsztatowym oraz Prawdziwe i Poruszające (przez bardzo wielkie „P”).

Tomiki autorskiego zbioru wierszy „Próba” zniknęły ze stolika. Wszystkie z autografami poetki. Były też pamiątkowe zdjęcia, rozmowy i cynamonowe ciasteczka…

Na koniec zapach konwalii pomieszał się z zapachem białego wina…

Hanna Diduszko

20180424 124459Poezja nas otacza. Nie bardzo wiadomo, czym jest… By z nią obcować potrzebna jest wrażliwość i słowa. Na pewno coś jeszcze. Co? O tym pomyślą może dzieci, które uczestniczyły we wtorkowej akcji ulicznej przed Biblioteką w Ogrodzie. Dzieci ze Społecznej Szkoły nr 5 STO malowały chodnik (według przygotowanych wcześniej szablonów; dziękujemy za współpracę nauczycielce, pani Bernadetcie Obrębowskiej ze Stowarzyszenia Edukacji Filozoficznej „Phronesis”), umieszczając na nim słowa Edwarda Stachury („Wszystko jest poezja”) i ślady stóp, wiodące do Biblioteki w Ogrodzie. Napisy przykuwają uwagę. Każą spojrzeć wokół siebie uważniej. Zatrzymać się. Zerknąć na płot biblioteki i zauważyć „Okienko z wierszem”… Od 24 kwietnia widać w nim wiersz „Przepis” z tomiku „Marzenie Fausta”.

Autorka tego i innych wierszy – Lidia Błaszczyk – odwiedziła Bibliotekę im. Haliny Rudnickiej we wtorkowy wieczór. Wśród gości była Anna M. Komorowska (aktorka; wspiera od lat działania biblioteki) i Ryszard Bałauszko – gitarzysta i wybitny pedagog (jego uczeń – Janek Pentz, gościł u nas w poprzednim tygodniu). Przybyło kilka osób ze środowiska książki dziecięcej (pani Liliana Bardijewska, pani Małgorzata Szyszko-Kondej), ponieważ bohaterka wieczoru przez wiele lat była pracownikiem Muzeum Książki Dziecięcej. Zjawiły się też koleżanki z pracy (pani Anna Babula z MKD), emerytowani pracownicy MKD (m.in. pani Krystyna Kuć) i Biblioteki im. Haliny Rudnickiej (m.in. pani Joanna Osolińska). Byli też czytelnicy Biblioteki w Ogrodzie, których zachęciła lektura wiersza umieszczonego w „Okienku…” oraz całkiem spore grono sympatyków poetki i przyjaciół Biblioteki w Ogrodzie (zajęto wszystkie krzesełka).

20180424 183642Spotkanie rozpoczęło się w ogrodzie, pod jabłonią, gdzie goście mogli chwilę porozmawiać, poznać się i napić kawy lub herbaty. Potem wszyscy przenieśli się do Czytelni, w której publiczność przywitał muzyką Ryszard Bałauszko (poetka powiedziała później, że swą grą „ozłocił spotkanie”…). No a potem, potem… były wiersze… Często krótkie. Zawsze mądre. Czasem zabawne. Niekiedy wzruszające… Zebrani reagowali uśmiechem. Kilka razy rozległy się spontaniczne oklaski. Tekstów słuchano z uwagą. Skupienie i wzruszenie… Pomiędzy wierszami kilka razy rozległa się gitara. Parę razy muzyk spontanicznie zaczął towarzyszyć słowom… Poetka opowiedziała o genezie paru utworów, o swoim stosunku do poezji, o swoich muzycznych upodobaniach.

Na zakończenie było wino, kwiaty, ciasteczka, uśmiechy i rozmowy… Nikomu nie chciało się wychodzić. To był wieczór poezji, gitary i przyjaciół. Wieczór skupienia, wzruszenia i uwagi. Było pięknie.

Hanna Diduszko

20180417 192020Znowu, już po raz ósmy, wspominaliśmy ks. Romana Indrzejczyka. W Bibliotece im. Haliny Rudnickiej (Bibliotece w Ogrodzie) spotkało się we wtorek, 17 kwietnia spore grono żoliborzan, by razem pobyć w skupieniu…Przybyła do nas również pani Anna Pawlak (siostra księdza Romana), która w pewnym momencie oświadczyła: jak ja lubię tu być… Anna M. Komorowska (ma już u nas swój kącik) czytała wiersze-myśli wujka wszystkich i garść wspomnień o Nim. Bardzo ważnym elementem wieczoru okazał się występ młodego gitarzysty, kompozytora i poety – Janka Pentza, który zaczarował wszystkich. Słuchali go seniorzy i młodziutka, piętnastoletnia czytelniczka. Janek Pentz (mimo bardzo młodego wieku już utytułowany muzyk, występujący z największymi gwiazdami gitary) wykonał kilka swoich kompozycji – delikatnych, subtelnych a jednocześnie mocnych w wyrazie. Pani Anna była zachwycona. Pogratulowała artyście i uściskała go!

            Z fotografii umieszczonej nad niewielkim regałem, gdzie mieszkają sobie książki podarowane nam przez siostrę zwykłego księdza, spoglądał ks. Roman i uśmiechał się. Jak to On…

Opowiadać o postaci „ze spiżu” nie jest łatwo. Sztuka ta jest tym trudniejsza, gdy odbiorcami są dzieci... z przedszkola. Małgorzata Strękowska-Zaremba, doświadczona pisarka (ma na koncie 35 pozycji dla dzieci i wiele nagród) pokazała, że można sobie z tym zadaniem poradzić znakomicie.

20180328 124555Na spotkaniu w Bibliotece w Ogrodzie (Bibliotece im. H. Rudnickiej, będącej Oddziałem Muzeum Książki Dziecięcej) autorka na początek przeczytała gościom (dwudziestoosobowej grupie przedszkolaków z klasy „0” z Przedszkola Publicznego nr 136 przy ul. Sierpeckiej) fragment swojej najnowszej książki „Marszałek Józef Piłsudski” (wydanej w ubiegłym roku – w serii „polscy superbohaterowie” – przez Wydawnictwo RM). Był to fragment o wąsach... W spotkaniu – oprócz wątku wąsów – przewinęły się jednak również wątki zupełnie poważne: na przykład patriotyczna działalność Marszałka, cena, jaką za nią płacił (więzienie w Cytadeli, symulacja choroby i pobyt w petersburskim szpitalu dla nerwowo chorych), szacunek, jakim, niezależnie od przekonań i opcji politycznych, darzyli go rodacy. Była też mowa o rodzicach oraz o bracie – Bronisławie Piłsudskim (naukowcu, specjaliście od kultur ludów Dalekiego Wschodu, a potem również polskich górali), żonie Aleksandrze, wyjątkowej kobiecie, która także walczyła nie tylko o wolność ojczyzny, ale i o prawa kobiet. To właśnie w dużym stopniu dzięki niej polskie kobiety uzyskały prawa wyborcze wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości.

Małgorzata Strękowska-Zaremba mówiła prosto i ciekawie, ilustrując opowieść zarówno fragmentami książki, jak i licznymi, bardzo ciekawymi fotografiami. Nie zabrakło wśród nich fotografii Marszałka w szklanej trumnie! Dzieci słuchały jak zaczarowane, zadawały pytania i wykazywały się całkiem sporą znajomością tematu (co znakomicie świadczy o nauczycielkach!). Pod koniec wręczyły pisarce przygotowany wcześniej prezent – własnoręcznie wykonane biało-czerwone kontury mapy Polski.

Spotkanie miało miejsce w Gabinecie Haliny Rudnickiej, który – jak zwykle – wywarł na wszystkich duże wrażenie. Dzieci miały też okazję obejrzeć Bibliotekę i pobuszować chwilę wśród wielu nowych książek w „Pokoiku z książkami” („tu jest jak w domu!!!”).

Na zakończenie były cukierki, zakładki do książek, rozdawanie wizytówek Biblioteki. Jest nadzieja, że zyska ona nowych czytelników.

Hanna Diduszko

IMG 7084Kończy się okres świąteczny… Trochę żal zapachu choinki i cynamonu, pyzatych aniołków, chwil zadumy nad Tajemnicą Narodzin… Właśnie w takim momencie w Bibliotece im. Haliny Rudnickiej (BHR) można było – ostatni zapewne raz w tym czasie – pośpiewać kolędy przy akompaniamencie gitary i zamyślić się nad poezją.

30 stycznia w kameralnej czytelni Biblioteki w Ogrodzie zebrało się grono czytelników i miłośników dorocznych spotkań kolędowo-poetyckich. Wśród nich znalazła się Małgorzata Szyszko-Kondej – pisarka i dziennikarka, która wielokrotnie gościła na spotkaniach autorskich w bibliotece (jej adresowana do dzieci książka Sejf z milionem w środku znalazła się na Liście Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej, więc pani Małgorzata jest w Oddziale MKD po prostu u siebie!)

Śpiewano kolędy tradycyjnie, czyli chórem i nieco inaczej, czyli z podziałem na role. W taki właśnie lekko udramatyzowany sposób potraktowano znaną kolędę Gdy się Chrystus rodzi. Chór pasterzy (usadowiony pod kominkiem), któremu przewodziła Dorota Lemańska (na co dzień pracująca w bibliotece z dziećmi i młodzieżą) spisał się bardzo dzielnie. Nieźle też poszło chórowi narratorów, który wspomagała Hanna Diduszko (kierująca Biblioteką w Ogrodzie, prowadząca spotkanie i pełniąca honory gospodyni). Nie ustępował też w niczym chór aniołów, mocno mobilizowany przez Annę Komorowską (aktorkę od lat wspierającą działania BHR). Pani Anna Komorowska pięknie czytała wiersze Kazimiery Iłłakowiczówny, Leopolda Staffa, Jerzego Lieberta i Jana Twardowskiego. Na prośbę gospodyni spotkania zaśpiewała też solo kolędę Gdy śliczna panna Syna kołysała. Było to, jak zauważyli uczestnicy Wieczoru, wykonanie wyjątkowe. Może dlatego, że wiązało się z pamięcią mamy pani Anny, również aktorki – Heleny Reklewskiej-Komorowskiej...

IMG 7130Niespodzianką dla zebranych był solowy występ trzyletniego Iwo (czytelnika Biblioteki w Ogrodzie), który, na wszelki wypadek trzymając się blisko mamy i starszego brata, odśpiewał czysto i pełnym głosem kolędę Przybieżeli do Betlejem. Jego starszy brat zaś wykonał bardzo ładną ilustrację do wiersza Jerzego Lieberta Pasterka (wiersz ten zebrani przeczytali tymczasem we wspólnotowym kręgu).

Pomiędzy kolejnymi kolędami chrupano cynamonowe ciasteczka (przysmak tradycyjnie serwowany w czasie Wieczorów Kolęd, Poezji i Gitary), a także inne łakocie, którymi zebranych częstowała czytelniczka, pani Zofia – osoba młoda wiekiem, lecz nie stażem czytelniczym (przychodzi do BHR trzynaście lat, czyli od dziecka!!).

Na koniec kilkoro uczestników spotkania (tych, którzy byli tu po raz pierwszy) udało się na pięterko, by zwiedzić Historyczny Gabinet Haliny Rudnickiej.

Porozmawiano też o Bibliotece w Ogrodzie, jej patronce i historii miejsca. Zebrani podkreślali, że ma ono wyjątkowy klimat.

Było miło, spokojnie, niespiesznie… Po prostu przyjemnie. Tak jak miało być.

Hanna Diduszko

BHR1Wizyty jednej z najbardziej lubianych autorek, tworzących dla dzieci, pani Zofii Staneckiej są zawsze świętem. Tym razem pisarka odwiedziła Bibliotekę w Ogrodzie (co miało miejsce w środę, 22. 11. 2017 r.), by spotkać się z grupą dzieci z Przedszkola z Oddziałami Integracyjnymi („Przedszkola Na Sowiej”). Jej opowieści o specyfice pracy pisarza, powstawaniu książki, roli obserwacji świata i działaniu wyobraźni towarzyszyły wykonywane na bieżąco zabawne rysunki. Opowieść była przystępna i żywa. Pisarka wciągała dzieci w rozmowę. Dzięki zdolnościom plastycznym autorki książeczek o Basi rozmaite pomysły i propozycje dzieci natychmiast zostawały utrwalane na papierze.

Pani Stanecka przyszła do Gabinetu Haliny Rudnickiej w towarzystwie dwóch wyciętych z kartonu lalek – Basi oraz Taty Basi i Franka – które toczyły ze sobą zabawne dialogi. Laleczki rozmawiały (ustami Pani Staneckiej) o sytuacjach doskonale dzieciom znanych z życia, pokazując, że sytuacje te często bywają komiczne. Było dużo śmiechu! Śmiały się nawet panie nauczycielki i opiekunowie towarzyszący przedszkolakom. Nic dziwnego. Energia autorki udzieliła się wszystkim!

Pisarka podarowała Bibliotece powstałe podczas spotkania rysunki. Znalazła się też chwilka na króciutkie rozmowy w czasie wpisywania dedykacji i autografówBHR2 (dzieci przyniosły ze sobą książki o Basi, podkreślając, że dobrze znają i lubią opowiadania o tej bohaterce).

Na koniec przedszkolaki poczęstowały się cukierkami, ukrytymi w torebce należącej niegdyś do Janiny Porazińskiej (mieszkała w budynku, w którym dziś znajduje się Biblioteka w Ogrodzie, przez dziesięć lat), co było nawiązaniem do początku zajęć w Bibliotece w Ogrodzie, bowiem przed spotkaniem ze współczesną pisarką dzieci obejrzały portret jednej z dawnych Dam Literatury dla Dzieci – Janiny Porazińskiej i zapoznały się z kilkoma jej wierszykami (o Wojtusiu i o jesieni). Organizatorom zależało, by – przy okazji spotkania z popularną i lubianą pisarką współczesną – dzieci zetknęły się również (w niezupełnie typowy sposób) z postacią klasyka literatury dla najmłodszych.

Udało się więc połączyć tradycję ze współczesnością.

Hanna Diduszko

20171115 120120Piękne spotkanie! Pani Maria Ewa Letki, nagrodzona – m.in. – za całokształt twórczości przez Polską Sekcję IBBY (2009), jej dwie książki są na Liście Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej („Diabełek” i „Czarusia”), odwiedziła 15 listopada br. Bibliotekę w Ogrodzie.

Była tu zresztą nie po raz pierwszy i spotykała się z dziećmi przy różnych okazjach – na spotkaniach i piknikach bibliotecznych (ostatnio obserwowała akcję tworzenia szala dla biblioteki...).

Tym razem spotkanie z grupą wyjątkowo miłych uczniów klasy trzeciej (dziś do klasy trzeciej uczęszczają ośmiolatki) dotyczyło „niezwykłej codzienności”, czyli wątku obecnego w twórczości pisarki od lat. Dzieci zostały umiejętnie wciągnięte w nadzwyczaj ciekawą rozmowę. Jedna z dziewczynek podzieliła się długą (i bardzo ciekawą ) historią całkowicie przez siebie wymyśloną. Rozmawiano, między innymi, o roli, jaką w codzienności odgrywa wyobraźnia i o tym, jak to, co zwykłe staje się dzięki niej niezwyczajne, a czasem wręcz nadzwyczajne! Doszło też do interesującej zabawy literackiej: dzieci tworzyły własną historię, dorzucając, na ochotnika, po jednym – dwóch zdaniach. W pewnym momencie autorka „Króla i mgły” przejęła pałeczkę i dokończyła opowieść. W ten sposób powstało dzieło wspólne. Bardzo udane – trochę poetyckie, 20171115 124344trochę wzruszające, trochę zabawne, w dodatku – dające do myślenia. Było również czytanie fragmentów książek i dzielenie się opowieściami o swoich zwierzakach (pisarka jest miłośniczką i kotów, i psów, i innych stworzonek). Dzieci mogły kupić książki autorki i uzyskać autograf oraz dedykację. Skorzystały z tej możliwości.

Po spotkaniu trzecioklasiści wraz z nauczycielkami udali się na pięterko, by zwiedzić Gabinet Haliny Rudnickiej i wpisać się do pamiątkowej księgi a pani Maria Letki, która zasiadła na zabytkowym (i szczęśliwie odrestaurowanym) fotelu dawnej właścicielki willi, porozmawiała tymczasem z nową pracowniczką Biblioteki w Ogrodzie, panią Magdaleną Włodarczyk, pooglądała nowości na półkach i wyraziła radość z udanego spotkania w niezwykłym – jak się wyraziła – miejscu.

Zapraszamy ponownie!

Hanna Diduszko

20171025 100709Dorota Suwalska, autorka wielu książek dla małych i nastoletnich czytelników, nie po raz pierwszy gościła w Bibliotece w Ogrodzie. Tym razem jednak jej spotkanie z grupą gimnazjalistów było szczególne. Pisarka rozmawiała bowiem z młodzieżą na temat swojej książki pt. „Czarne jeziora” (wyróżnienie literackie w konkursie Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY w roku 2016), traktującej o życiu z trudną tajemnicą – koniecznością funkcjonowania z wirusem HIV. Temat był nie tylko trudny, ale i ciekawy. Dorota Suwalska poprosiła młodzież o odpowiedzi na różne pytania. Nie naciskała, by odpowiedzi zostały wyartykułowane. Chodziło o to, by się nad pytaniami zamyślić, a ewentualnych odpowiedzi udzielić… sobie. „Czarne jeziora” dotykają zresztą również wielu innych spraw ważnych dla młodych czytelników – typowych dla tego wieku konfliktów z rodzicami (tu: z matką szesnastoletniej Magdy, bohaterki a zarazem narratorki powieści), relacji z rówieśnikami, wrażliwości, poszukiwania swojego miejsca w świecie, fascynacji światem, poszukiwania autorytetów. 20171025 102037Rozmowa przeplatana była czytaniem fragmentów powieści. Młodzież przyznała, że o HIV wie bardzo niewiele i że lektura „Czarnych jezior” ułatwi ustosunkowanie się do tego tematu, co pozwoli również na lepsze poznanie samych siebie. Kilka osób, które przeczytało książkę przed spotkaniem, potwierdziło tę myśl. Toczyła się również rozmowa na temat języka powieści i warsztatu pisarza. Książkę „Czarne jeziora” zakupiono do szkolnej biblioteki. Autorka wpisała na egzemplarzu pamiątkową dedykację.

Na końcu, jak zwykle, był czas na pamiątkowe fotografie z Autorką oraz na przyjrzenie się rozmaitym, bardzo już dziś egzotycznym, skarbom, jakie zgromadzono w Gabinecie Haliny Rudnickiej, gdzie odbywało się spotkanie.

Hanna Diduszko